środa, 1 września 2010

19.

Znów się uśmiechasz w ten sposób. Odsłaniasz kły niby kpiąc, lubisz wprowadzać się w stan tego radosnego podniecenia. Nie jesteśmy skomplikowani.
Szczycisz się nigdy nie następującym finałem, przedłużone plateau, miliony leniwie płynących impulsów wprost do twojego punktu M. Podziwiasz swoje odbicia w mięsnych witrynach.
Tyle wspólnych zdjęć, a na żadnym nie ma nas razem. To bardzo prosta zależność, jak seks bez zobowiązań. Kpimy ze swojej zwierzęcości, ale rano z uśmiechem odpalamy sobie wzajemnie papierosy. Brzydzimy się tym, ale nigdy się ze sobą nie nudzimy.
Kate drgnęła kącikiem ust.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz