sobota, 5 czerwca 2010

17.


Nie zwróciłeś uwagi na mądre książki na półkach, opasłe tomiszcza kupione jeszcze przed maturą. Ani na lodówkę, królestwo kenofobii, pod władaniem pomidora miłego w dotyku, niczym wielkanocne bazie. Wypiliśmy wino. I jeszcze trochę wina wychylającego się zza pustych butelek.
Kim jesteś? Substytutem? Kurierem, epizodycznym dostarczycielem przyjemności? Fast foodem - podgrzać i skonsumować?Meblem, jak ten stół z dekoracją moich czerwonych paznokci u stóp, pasujących do paczki Marlboro?
Kate zamieszała kawę i zaciagnęła się wczorajszym wieczorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz