niedziela, 3 stycznia 2010

11.


Jest niesamowicie nie do opisania, więc oddam to słowami, które nie mają dźwięku i jak para kłębią się w mojej głowie, gdzieś pomiędzy blondynką, którą głaszczę po głowie, a szatynem głaszczącym mnie wzrokiem. Tam, gdzie jest jakaś resztka pamięci, która wyrywa ręce do starych kształtów i smaków alkoholowych pocałunków. I świeżego powietrza. Właśnie, tak - jest swieżo, swieżo jak nigdy. Kaloryfery buchają gorącem, ale jest świeżo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz