środa, 2 września 2009
7.
powtarzać co rano, że wrogiem dobrego jest lepsze, przesuwając kubki na parapecie - około siedmiu, zakładając dwie lewe skarpetki. nie zagalopować się w sprzątaniu. kupować buty, bo stare się ubrudziły, tworzyć kupki ze wspomnień, potem zamiatać je pod wycieraczkę. pielęgnować penicylinę w szklankach, zamiatać raz na tydzień, kwiatów nigdy nie przecierać, mieć folder cudownie "różne" zatytuowany, słodkim miodem pokryty sklejony sokiem przed miesiącem notatnik.
nie sprzątać, nie odświeżać, nie porządkować, bo w tym bałaganie byliśmy i tak najbardziej popieprzonym światem, a przecież każdy potrafił znaleźć drogę do domu.
i zabić, zabić każdy neuron, któremu przestało to pasować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz