Scena I
Uwielbiam patrzeć w twoje oczy, a ty na moje nogi. W oczy też lubisz. - Są ładne - mówisz i nic więcej nie musisz dodawać. Twoje są dziś tak ciepłe i słodkie, jak lody, które ciekną nam po dłoniach. Patrzysz jak przeciągam językiem po palcach, przełykasz ślinę. Nie próbujesz powstrzymać uśmiechu. Ja powstrzymuję się od oblizania unoszącego się właśnie kącika twoich ust. Jest gorąco. Poprawiam sukienkę, znów spoglądasz na moje uda. Ja na twoją gładką skórę. Godzinę temu mówiłam, że ciebie nie chcę, teraz dystans jest tak mały, że powietrze między nami zaraz wybuchnie. Jest jeszcze wcześnie, zbliża się złota godzina.
Scena II
Leżymy na trawie. Dookoła nas butelki wtapiające się w zieleń. Udajemy, że jesteśmy bardziej pijani niż wskazuje ich ilość. W przerwach między pocałunkami układamy sobie alibi w głowie i obmyślamy, które kadry nie nadają się do oficjalnej dystrybucji.
Ty i ja, dwoje aktorów na green screenie.
Cięcie.
Scena III
Ze złą miną bujamy się po mieście i słuchamy piosenek, które wcale nie są o nas. Czekamy na lepsze czasy, ale świat znów się nie rusza. Poznajemy ludzi, wiedząc że to i tak nie jest to. Jest nam wszystko jedno. Złamaliśmy zasady gry, w której od początku blefowaliśmy. Czekamy kolejkę.
Scena IV
Spotykamy się wzrokiem i przeszywa nas głęboki bas, który zapętlony mógłby płynąć tygodniami. Teraz jednak uderza skumulowany prosto w żołądek, sprawiając że jest nam niedobrze. Podchodzę do ciebie i celuję palcem w twoje czoło. To miasto jest za małe na nas dwoje.
Uwielbiam patrzeć w twoje oczy, a ty na moje nogi. W oczy też lubisz. - Są ładne - mówisz i nic więcej nie musisz dodawać. Twoje są dziś tak ciepłe i słodkie, jak lody, które ciekną nam po dłoniach. Patrzysz jak przeciągam językiem po palcach, przełykasz ślinę. Nie próbujesz powstrzymać uśmiechu. Ja powstrzymuję się od oblizania unoszącego się właśnie kącika twoich ust. Jest gorąco. Poprawiam sukienkę, znów spoglądasz na moje uda. Ja na twoją gładką skórę. Godzinę temu mówiłam, że ciebie nie chcę, teraz dystans jest tak mały, że powietrze między nami zaraz wybuchnie. Jest jeszcze wcześnie, zbliża się złota godzina.
Scena II
Leżymy na trawie. Dookoła nas butelki wtapiające się w zieleń. Udajemy, że jesteśmy bardziej pijani niż wskazuje ich ilość. W przerwach między pocałunkami układamy sobie alibi w głowie i obmyślamy, które kadry nie nadają się do oficjalnej dystrybucji.
Ty i ja, dwoje aktorów na green screenie.
Cięcie.
Scena III
Ze złą miną bujamy się po mieście i słuchamy piosenek, które wcale nie są o nas. Czekamy na lepsze czasy, ale świat znów się nie rusza. Poznajemy ludzi, wiedząc że to i tak nie jest to. Jest nam wszystko jedno. Złamaliśmy zasady gry, w której od początku blefowaliśmy. Czekamy kolejkę.
Scena IV
Spotykamy się wzrokiem i przeszywa nas głęboki bas, który zapętlony mógłby płynąć tygodniami. Teraz jednak uderza skumulowany prosto w żołądek, sprawiając że jest nam niedobrze. Podchodzę do ciebie i celuję palcem w twoje czoło. To miasto jest za małe na nas dwoje.